Profesjonalizacja ochrony fizycznej

Nie tak dawno pisałem na łamach portalu Ochrona.pro o tym, że analiza zagrożeń w ochronie jest jak Yeti. Mityczny stwór, o którym wszyscy mówią, ale nikt go nie widział. Nie będę powielał artykułu, do którego odsyłam, przypomnę tylko najważniejsze kwestie:

  • Analiza zagrożeń wskazuje miejsca, w których może do nich dojść. Do włamania, napadu, dewastacji, kradzieży, w tym kradzieży informacji i wielu innych.
  • Dopiero mając tą wiedzę, można projektować system ochrony, w którym dobierana jest kombinacja zabezpieczeń technicznych i form ochrony fizycznej, aby przeciwdziałać zidentyfikowanym zagrożeniom.
  • Zabezpieczenia te muszą mieć określone parametry, aby zadziałały- odpowiednią klasę urządzenia lub systemu, czy przygotowanie pracownika ochrony.

Powodów do wykonania analizy jest wiele. Poza zawodowymi, dysponując powyższą wiedzą, jesteśmy w stanie przekonać naszego klienta, że obecna czy planowana organizacja ochrony osób i mienia nie jest wymysłem handlowca. Wynika z rzetelnej pracy zawodowca, który potrafi zidentyfikować i oszacować zagrożenia oraz dobrać odpowiednie środki, metody i formy ochrony. Oczywiście decyzja pozostaje zawsze po stronie klienta, ale w tym przypadku argumenty przemawiają same za siebie.

Tytuł artykuł wynikał ze stwierdzenia smutnego faktu. Większość z audytowanych przez ponad ostatnich 20 lat obiektów nie miała ochrony opartej o analizę. Trudno powiedzieć, z czego wynikała ilość pracowników ochrony, z czego wynikał dobór zabezpieczeń technicznych, ich konfiguracja. I tak niestety było przez lata, w których branża była w zaklętym kręgu. Charakteryzuje się on bardzo popularnym stwierdzeniem na wielu poziomach:

Oni udają, że nam płacą, my udajemy, że chronimy.

Hasło było dość adekwatne do działań zarówno na linii agencja ochrony-zleceniodawca, jak i pracownik-agencja ochrony. Nikogo, poza pasjonatami ochrony nie dziwiły specjalnie osoby, delikatnie ujmując, nienadające się do wykonywania czynności ochronnych, a podjęcie interwencji wobec sprawcy czynu mogło się zakończyć dla nich ciężkim stanem lub nawet śmiercią.

Tylko jak uzasadnić klientowi, że osoba wykonująca czynności ochronne musi być sprawna, nie powinna mieć grupy inwalidzkiej, a już szczególnie schorzeń specjalnych? „Nam się wydaje” to trochę za słaby argument. Tym bardziej że wiele obiektów (jeśli nie większość) nie wymaga super sprawnych, uzbrojonych po zęby ochroniarzy, gotowych bez mrugnięcia okiem zastrzelić sprawcę kradzieży batonika. A takie wyobrażenie ma niestety wielu „pasjonatów”.

Kogo więc potrzeba?

To właśnie wynika między innymi z analizy zagrożeń, choć nie tylko. Są to też zidentyfikowane inne zadania zlecone przez klienta. Ważne, aby były poprawnie i prawidłowo zlecone, bo z tym niestety bywa różnie.

Dokręcanie śruby, czyli zaostrzenie wymagań rynkowych

Zmiany rynkowe, w tym zwiększenie najniższej krajowej, prace nad ozusowaniem pełnym dla bliźniaczych umów (zlecenia czy kombinacji zlecenia i umowy o pracę) wywołało niezłe trzęsienie ziemi w branży. Część zmian  weszła już w życie przez ostatnich kilka lat. Czy to dobrze, czy źle to zależy oczywiście od punktu widzenia. Niemniej zmniejszyła się ilość tzw. pracowników ochrony, którzy wykonywali czynności proste, możliwe do zamiany już przez podstawowe funkcjonalności systemów zabezpieczenia technicznego. Ale zmiany idą dalej. Pojawiają się na horyzoncie nowe pomysły rządzących, które wiążą się z podniesieniem stawki za pracę, a nie wszystko jednak na technikę da się przenieść. Warto pamiętać, że podstawowy proces ochrony to:

  • Wykrycie zagrożenia,
  • Ujawnienie zagrożenia (centrala może sobie sygnalizować, ale jeśli nie będzie dalszego działania, to będzie to tylko wykrycie, nieujawnienie),
  • Opór – stawiany najczęściej przez zabezpieczenia mechaniczne,
  • Reakcja (interwencja).

W przypominaniu procesu zawsze towarzyszy mi niezmienny od lat przykład. Nie znam takiego zabezpieczenia technicznego, czy to systemu sygnalizacji włamania, napadu, kontroli dostępu, telewizji, w którym podejmie on interwencję. Zerwie się ze ściany, oplecie przewodami sprawcę, wezwie służby. Zawsze konieczna jest interwencja człowieka. W przypadku wcześniejszych etapów na niektórych obiektach również nie da się zastąpić pracownika i jego patrolu videopatrolami czy weryfikacją.

To oznacza, że musi być wybrana kadra osób, która będzie wiedziała, jak skonfigurować usługę; jak połączyć technikę z formami ochrony bezpośredniej. I nie będzie to już lista zagrożeń przepisana z metodyki, a konkretne działanie. Muszą też być osoby, które potrafią nieco więcej, a czasem zdecydowanie więcej niż to, co jest podstawą do wykonywania interwencji w trybie i na zasadach opisanych w rozporządzeniu do art. 36 Ustawy o ochronie osób i mienia, dlatego że działania o charakterze przestępstwa lub wykroczenia, skutkujące zniszczeniem mienia to nie tylko włamanie, napad, kradzież. W wielu przypadkach są to zdarzenia wynikające z działania lub zaniechania w innych obszarach- ochronie przeciwpożarowej, BHP, bezpieczeństwie żywności (np. utrata partii towaru, ale niekoniecznie z powodu kradzieży).

Profesjonalizacja branży – podejście pierwsze, ECSSM – Certyfikowany Manager Bezpieczeństwa i Ochrony

Po kilku latach wróciłem do aktywności w branży ochrony. Pojawiły się szkolenia dla w pełni profesjonalnych managerów bezpieczeństwa i ochrony, realizowane w formach ścieżek kształcenia i rozwoju zawodowego, a więc kilkunastu szkoleń realizowanych w ciągu 6 do 9 miesięcy. Korzystają z nich w szczególności korporacyjni managerowie bezpieczeństwa i ochrony. W ciągu ostatnich 2 lat jest to już ponad 40 osób i to jest pierwszy krok profesjonalizacji poprzez stawianie ścisłych i precyzyjnych wymagań agencjom ochrony. W ich organizacjach nie ma już opowieści „z mchu i paproci”. Musi być profesjonalnie przygotowana organizacja ochrony, wykonane analizy, sporządzone opisy stanowisk dla pracowników ochrony i co najważniejsze, osoby kierowane do pracy na obiektach muszą mieć możliwość wykonania tych zadań, a więc mieć odpowiednią sprawność psychofizyczną, wiedzę i umiejętności. Nie ocenia się niepełnosprawności, bo nie to jest przedmiotem sprawdzenia kwalifikacji i możliwości. Podstawą jest procedura i instrukcja oraz to, czy dany pracownik ochrony może ją wykonać. Jeśli nie, niezależnie od stanu zdrowia czy wieku, po prostu nie może dalej pracować na obiekcie.

Jednak profesjonalizacja branży ochrony fizycznej idzie dalej. Od ubiegłego roku ścieżki rozpoczęły również osoby z kadry wyższej i średniej z agencji ochrony. Co ważne, ich szkolenia są finansowane bądź współfinansowane przez agencje. Powoli pojawia się więc zrozumienie, że aby uzyskać efekt z inwestycji, trzeba ją poczynić. Efekty też są dość ciekawe. Korporacyjni security managerowie potrafią bezpośrednio się kontaktować z managerami i dyrektorami agencji, którzy biorą udział w naszych szkoleniach w ramach jednej grupy szkoleniowej czy warsztatowej. To jest bardzo dobry efekt, obie strony wiedzą, o czym mówią, więc negocjacje są dużo krótsze, a usługa lepsza. Czekamy na pierwsze efekty współpracy.

Profesjonalizacja branży – Manager Bezpieczeństwa Fizycznego

Dla osób, które zajmują się lub potrzebują nieco węższego zakresu szkolenia od stycznia 2019, wprowadziliśmy szkolenie Manager Bezpieczeństwa i Ochrony. Jest dedykowane kwalifikowanym pracownikom ochrony lub osobom nadzorującym ochronę z ramienia przedsiębiorcy. Ukończyło je już ponad 50 osób.

Zatrzymam się na chwilę. Od czasu licencji, a znam branżę jeszcze przed licencjami, pojawiło się jakieś dziwne przeświadczenie. Otóż w opinii wielu osób licencja II stopnia, a obecnie wpis na listę osób kwalifikowanych dostarcza tak wielkiej wiedzy i umiejętności, że pracownik ochrony nie musi się już dalej szkolić. W takich przypadkach podaję przykład kierowcy.

Aby móc prowadzić pojazd w odpowiedniej kategorii, musi mieć prawo jazdy. Aby wykonywać profesjonalny przewóz osób lub towarów, musi mieć świadectwo kwalifikacji.

I to było fundamentem dla opracowania programu szkolenia Managera Bezpieczeństwa Fizycznego. Uzupełnienie wiedzy z kursów na KPOF o techniczne aspekty przygotowania ochrony fizycznej osób i mienia. W praktyce szkolenie to jest opracowaniem od podstaw planu czy instrukcji ochrony: od opisu charakterystyki obiektu, przez analizę zagrożeń, określenie wymagań dla personelu ochronnego, wskazanie podstawowych szkoleń obiektowych, wskazanie zadań dla formy i metody zabezpieczenia czy opracowanie procedury bądź instrukcji na wykonanie konkretnego działania (patrolu, interwencji).

I tutaj również rynek nas zaskoczył jak w przypadku Certyfikowanego Managera Bezpieczeństwa i Ochrony. Otóż w ostatnim czasie dowiedzieliśmy się o kilku już obiektach (firmach), w których pojawiło się wymaganie w ofertach. Osoba kierująca ochroną fizyczną na obiekcie musi posiadać ukończone szkolenie Manager Bezpieczeństwa Fizycznego w Europejskiej Akademii Bezpieczeństwa i Ochrony lub szkolenie o podobnym zakresie.

Czy można takie wymagania stawiać? Oczywiście. Wystarczy spojrzeć nawet na te z cyberbezpieczeństwa. Wymagania dla audytorów, opisane w rozporządzeniu, a więc akcie prawnym obejmują posiadanie komercyjnych certyfikatów uzyskanych po szkoleniach w prywatnych firmach. W przypadku firm kupujących usługi komercyjne jest to całkowicie normalne. W umowach o pracę z innej branży też. Ochrona fizyczna czasem na tym tle jawi się jako relikt przeszłości, w którym wpis na listę jest jedynym wymaganym, akceptowanym i zezwolonym dokumentem, świadczącym o jakości usług. Mimo że tak jak ustawa, celem wpisu jest zupełnie coś innego. Ale to już temat na inny artykuł.

Z naszej wiedzy wynika, że kolejne firmy będą wskazywać ukończone u nas szkolenia jako dodatkowy atut czy wymaganie w umowie. Wiemy to, gdyż wiele organizacji pyta nas, z czego i jak szkolimy; i w jaki sposób postawić wymagania, aby mieć ochronę, jak sąsiad (to cytat z ostatniego zapytania).

Podsumowanie

Rozwój sytuacji napawa mnie optymizmem. Tym bardziej że pierwsze działania związane z profesjonalizacją ochrony rozpocząłem już w 2006 roku, zakładając Stowarzyszenie Służb Ochrony GUARDIA. Nie przetrwało jednak zbyt długo, chyba młody wiek i zbyt gorące głowy przeszkodziły w jego rozwoju. Może to też kwestia samej branży. Zaprosiliśmy do współpracy obydwie, największe organizacje pracodawców i choć odzew z ich strony nie był taki, jakiego się spodziewaliśmy, nas to nie zraża i dalej realizujemy swoje założenia.



Grzegorz Krzeminski
Author: Grzegorz Krzeminski
Zajmuje się bezpieczeństwem od ponad 25 lat. Od 20 szkoli. Zrealizował ponad 650 projektów w bezpieczeństwie w Polsce i Wielkiej Brytanii. Autor standardów i metodyk zarządzania bezpieczeństwem, audytu, szacowania i oceny ryzyka. Preferuje holistyczne podejście do bezpieczeństwa, posiadając doświadczenie w RODO, ochronie ppoż, ATEX, bezpieczeństwie fizycznym oraz zarządzaniu ciągłością działania i zarządzaniu kryzysowym.